Rush Line, czyli bieganie po mieście tak, jakbyś był winien pieniądze wszystkim.
Są gry typu endless runner, w których musisz omijać pnie drzew w spokojnym lesie. Rush Line nie ma czasu na takie kontemplacje: wrzuca cię do nowoczesnego, chaotycznego miasta z robotycznym prześladowcą na karku i mówi: „biegnij”. Nie ma żadnego wyjaśnienia, dlaczego robot ma na ciebie oko. Po prostu biegnij.
Przesuwaj się i skacz nad przeszkodami, unikając samochodów, barier, pocisków i kolców na trójwymiarowej trasie o kreskówkowej grafice. To miejski parkour z logiką niskobudżetowego filmu akcji: nie ma znaczenia, dlaczego na ulicy są pociski, liczy się tylko to, żeby cię nie trafiły.
Zbierasz monety i bonusy, takie jak magnes, podwojenie monet czy tarcza, a za te monety kupujesz ulepszenia: wyższy skok, dłuższe działanie magnesu, większą wartość monet. Odblokowujesz też nowych biegaczy o własnym wyglądzie i umiejętnościach. To typowy cykl „biegam, ginę, kupuję rzeczy, biegam znowu trochę lepiej”, który wciąga, zanim się zorientujesz.
Każdy biegacz ma unikalną umiejętność, którą możesz aktywować, by w odpowiednim momencie uratować skórę. Opis gry podkreśla, że nie należy ich marnować, więc musisz powstrzymać drżący z paniki palec, dopóki naprawdę nie trzeba nacisnąć przycisku.
Poziom trudności rośnie z czasem, więc to, co zaczyna się jako spokojny bieg po chodniku, kończy się pościgiem godnym pośpiesznego złodzieja. Cel jest prosty: nie zderzyć się z niczym, bez względu na to, jak bardzo wzrośnie prędkość.